-Mateusz prowadź wszystkich na obiad, a my za jakieś 40 minut powinniśmy wrócić.- tymi słowami zwróciła się Magda do Jachlewskiego, a ten przytaknął jej głową i podjął rozmowę z tym celu z rodzicami Pramek. Wsiadaliśmy właśnie do samochodu Zbyszka, kiedy przy Michale pojawiła się blondynka widziana przeze mnie w kościele.
-Misiek będę się zbierać. To rodzinna uroczystość i nie chcę przeszkadzać. Tak w ogóle to Sandra jestem!- wyciągnęła rękę na przywitanie, którą Magda uścisnęła jak z autamatu, a ja temu wydarzeniu poświęciłam trochę więcej czasu. Może i jestem świnią, ale zlustrowałam ją z góry na dół. Pierwsze wrażenie? Jest totalnym przeciwieństwem mnie jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Blond włosy, jasna cera i niebieskie oczy. Pewnie też jest zupełnie inaczej usposobiona do życia, bo z taką łatwością podeszła do obcych sobie ludzi i przywitała się. Mi takie rzeczy nigdy nie przecyhodziły łatwo, a przełamałam się dopiero jak musiałam przeprowadzić jakiś wywiad.
-Paulina...- nie miałam obowiązku być wylewna bardziej, niż nakazuje mi to dobre wychowanie. Miałam jednak nieodparte wrażenie, że wszyscy czekają na to, aż powiem Sandrze, by została na obiedzie. Jak dla mnie to może sobie zostawać, nie mam prawa zabraniać Michałowi prawa do ułożenia sobie życie. Tyle tylko, że Magda i Zbyszek pewnie myślą, że dla mnie to jakiś problem i dlatego czekają na krok z mojej strony. Czuję na sobie wzrok Kubiaka i nie czuję się z nim najlepiej. To przecież jego gość i to on powinien ją zatrzymać, jeśli mu na niej zależy. Nie no dobra, może troszeczkę przesadziłam, bo przemawia przeze mnie zazdrość. Nikomu tego nie powiem, ale przed sobą mogę przyznać, że jestem o niego zazdrosna. Czy to nie jest przypadkiem zachowanie podobne do zachowania Lewickiej? Ona też ze Zbyszkiem nie chciała tworzyć związku na poważnie, ale jak w jego życiu pojawiła się Magda, to miała z tym problem. Nie mogę się tak zachowywać, nie mogę nawet na chwilę się do Edyty upodobnić, bo jak zacznę to już potem nie będę potrafiła nad tym zapanować.
-A jeśli chodzi o ten obiad, to rodzina ogranicza się tylko do dziadków i rodzeństwa, a reszta gości to najbliżsi przyjaciele i ich połówki. Jesteś dziewczyną ojca chrzestnego Karolinki, więc należysz do tej paczki.- widzę z jaką dumą w oczach patrzy na mnie Zbyszek. Pramek chyba liczyła na to, że wygarnę tancerce i powiem jej do kogo tak naprawdę należy Michał. Szatyn też na mnie dziwnie patrzy. Też na to liczył? Nie sądzę. Gdyby tak było, to na pewno nie wiązałby się z inną dziewczyną. Już mi zaczyna ciążyć ta cała rozmowa, więc ponaglam przyjaciółkę i mówię, że już czas jechać do tego fotografa. Tym samym samochodem Bartmana jedziemy na sesję, a Sandra wsiada w auto Kubiaka i jedzie do restauracji. Trochę się obawiam tych zdjęć, bo pewnie jak je zobaczę, to będę się zastanawiać jakby to było, gdybym nie straciła naszego dziecka. Nie mogłam jednak odmówić przyjaciołom i nie chciałam też od nowa wszystkiego rozpamiętywać. Zaciskam zęby i walczę dalej...
~*~
Rozum mówił mu, że jego obecność na chrzcimach córki Magdy nie jest wskazana, ale podświadomie skorzystał z zaproszenia blondynki i nie wrócił do Warszawy. Podczas obiadu czuł sie jak intruz. Rozmawiał z nim tylko Mateusz, ale i on był raczej zajęty rozmową z siostrą i Kamilem, niż z Lijewskim. Już miał podnosić swoje cztery litery, gdy przysiadła się do niego Magda. Była wyraźnie zmęczona, ale mimo wszystko na jej twarzy malował się delikatny uśmiech. Wydawać by się mogło, że właśnie tak wygląda spełniona kobieta. Ma wspaniałą córeczkę, chłopaka i w miarę klarowną sytuację finansową. Wszystko to tak wyglądało z punktu obserwatorów. W gruncie rzeczy to wszystko nie wygląda tak dobrze. Magda wróciła do Żor z zamiarem rozmowy ze Zbyszkiem, ale na razie nie było ku temu okazji. Przyjazd Krzyśka być może popsuł szyki, ale piłkarz ręczny tak prosił, by mógł ją przywieź, że nie mogła mu odmówić.
-Całe szczęście, że to wszystko już dobiega końca, bo nie lubię takich uroczystości. A tobie jak się podoba?- Krzysiek uśmiechnął się z przekąsem. On też nie przepadał za takimi rodzinnami spędami, choć w gruncie rzeczy był rodzinnym człowiekiem. Może jego relacje z kobietami nie są tego bezpośrednim dowodem, ale brat i jego rodzina są dla niego ważni.
-Wiesz, ja to jestem podobnego zdania co ty. Najlepsze jest w tym wszystkim to, że takie maleństwo nawet nie jest świadome uroczystości, na której znajduje się w centrum uwagi. Komunia to już co innego, prezenty i te inne sprawy. Dziwne to wszystko...- co miał na myśli? Chyba to, że do tej pory nie potrafił założyć normalnego i trwałego związku. Nigdy jakoś specjalnie mu na tym nie zalażało, bo wychodził z założenia, że w życiu trzeba się wyszaleć i korzystać z niego z całych sił. Wydawało mu się, że szybkie założenie rodziny nie służy mężczyźnie, bo dopóki się nie wyszaleje, to nigdy nie będzie szczęśliwy.
-Chyba zaczynam dojrzewać...- Magda uważnie mu się przyznała. Doskonale pamiętała tę sytuację między nimi, kiedy Krzysiek przywiózł ją do Łodzi i jak ją potraktował. Owszem, mogła założyć, że nastąpiła w nim przemiana wewnętrzna, bo przecież sama doświadczyła czegoś podobnego w osobie Zbyszka, ale właśnie ze względu na to, że wiedziała jakie to trudne, to nie chciała poraz kolejny brać w czymś takim udziału. Nie chciała, by ktokolwiek już zmieniał się dla niej, bo potem każde niepowodzenia i każdy powrót do starych nawyków boli ją jak jasna cholera. Lijewski chyba za dużo zaczął sobie wyobrażać po tym jak między Magdą a Zbyszkiem doszło do nieporozumienia. A ona nie zamierzała na siłę szukać zastępstwa od zaraz. Ba, ona na chwilę obecną miała dosyć mężczyzn w jakim kolwiek wydaniu, bo gdzie się nie obejrzy, to dookoła dostrzega same problemy między nimi. Doskonałym tego przykładem jest sytuacja Pauliny i Michała. Przyjaciółka siedzi w kącie restauracji i udaje, że nie rusza ją obecność innej dziewczyny u boku Kubiaka, a ten znowu robi wszystko, by nie spoglądać w jej stronę. Błędne koło, z którego oboje nie potrafią się wyplątać i wyjść na prostą. Próba jej rozmów z Witek zakończyła się fiaskiem, a jeszcze na dodatek jej czerep pod czekoladowymi włosami wymyślił sobie jakiś wyjazd do Hiszpanii. Kompletnie tego nie popierała, ale jeśli przyjdzie taka konieczność, to będzie musiała tolerować ten pomysł, bo na tym właśnie w jej przekaniu polega przyjaźn.
-Jeśli chodzi o założenie rodziny to raczej ci nie pomogę. Mam już swoją i tego będę się trzymać...-krótko się uśmiechnęła i już miała odejść, ale niespodziewanie Krzysiek złapał ją za rękę i tym samym uniemożliwił jej opuszczenie go. Zdziwiona spojrzała w krzyśkowe oczy, ale nie odeszła. Znów zajęła obok niego miejsca i czekała na słowa wyjaśnienia, bo ewidentnie jej się takie należały. Magda do tej pory nie miała czasu pomyśleć nad tym co może kryć się za kolejnym pojawieniem się Lijewskiego w jej życiu. Mając wzgląd na to, co wydarzyło się między nimi wcześniej, nie powinna chcieć mieć z nim nic wspólnego, ale sama przed sobą musiała przyznać, że gdzieś w głębu duszy nadal Krzyśka lubi. Nie rozpatruje jego osoby w kategoriach materiału na faceta życia, bo takiego już znalazła, ale najzwyczajniej w świecie do młodszego z braci Lijewskich ma sentyment i już. Znów też w jej myślach pojawił się Zbyszek i stwierdzenie, że to przecież on jest tym, który poraz pierwszy tak na poważnie skradł jej serce i choć nie wierzyła w te wszystkie miłości od pierwszego wejrzenia i tego typu historie, to nie umiała sobie wyobrazić tego, że miejsca Bartmana zająłby ktoś inny. Już wcześniej, kilka dni po ich rozmowie w Warszawie, doszła do wniosku, że zareagowała w tej sytuacji zbyt emocjonalnie i być może wcześniej zdecydowałyby się na rozmowę ze Zbyszkiem, ale u jej boku pojawił się Lijewski, któremu teraz zebrało się na jakieś wywody na temat swojego życia osobistego. Kiedyś coś nie coś wspominał jej Zibi o tym, że poznał Krzyśka z niezbyt korzystnej strony, ale nigdy nie nalegała o więcej szczegółów. Wiedziała tylko, że coś wydarzyło się kilka lat temu i było silnie związane z Bartkiem i jego zmarłą żoną. Teraz najwyraźniej miała dowiedzieć się o całej historii z ust samego Krzyśka. Może nie koniecznie dziś miała ochotę o tym słuchać, ale nie było już od tego odwrotu.
-Zbyszek mówił ci jak fatalnie zachowałem się w stosunku do Weroniki Kadziewicz? To dlatego twój chłopak tak mnie nie lubi i z wzajemnością, ale dziś zobaczyłem, że Bartman ma wszystko, a ja nie mam tak naprawdę nic i jeśli nic z tym nie zrobię, to za kilka lat obudzę się w swoim mieszkaniu z piwnym brzuskiem, czterdziestką na karku i bez żadnych perspektyw na szczęśliwą rodzinę. Nie wiem, może za to, że tak przed tą odpowiedzialnością się broniłem, ona teraz przede mną ucieka?- i tu zaczął opowiadać o tym jak za sprawą Łukasza Kadziewicza poznał jego siostrę. Banalna historia, bo Weronika wpadła mu w oko i jak się okazało, jej związek z Bartkiem na tamtą chwilę był już przeszłością. Krzysiek chciał to wykorzystać, zaaranżował wyjazd do Zakopca, ale nie przewidział, że Weronika jest w ciąży.
-W pierwszej chwili pomyślałem, że to jakieś jaja, a Weronika chce mnie wrobić w niańkę dla cudzego dziecka...- tu już Lijewski opowiadał o tym co działo się później, ale Magda nie słuchała jego słów tylko przypominała sobie bliźniaczą sytuację, kiedy to ona mówiła Zbyszkowi, że jest w ciąży. Zbyszek zareagował podobnie jak Krzysiek. Była wtedy na niego wściekła, ale potem było już tylko lepiej. Brunet zmienił się, pokochał ich córkę całym sercem, a i ona w jego życiu była ważną częścią. Widziała ile kosztuje go hamowanie swojego języku przy dziecku czy powstrzymanie ochoty na maraton po nocnych klubach. Dobrze widziała jak w jej Zbyszku okryte są dwie natury, które zacięcie ze sobą walczą i do dnia, w którym padło podejrzenie zdrady, była w stanie powiedzieć, że ten drugi Zbyszek zaczyna powoli i nieśmiało wysuwać się na prowadzenie. Z lekkim uśmiechem na ustach myślała o tym, jak bardzo podobni są do siebie mężczyźni. Zbyszek, choć nie trawi Krzyśka, nie ustrzegł się jego błędów. Oboje wychodzili z założenia, że życie to nic innego jak dobra zabawa z której należy korzystać i nie martwić się o konsekwencje. Na drodze jednego i drugiego pojawiły się dwie kobiety i dziecko w drodze. Tyle tylko, że dziecko Weroniki nie było dzieckiem Lijewskiego i z tego co mówi piłkarz ręczny, być nim nie mogło. Zarówno on jak i Zbyszek zareagowali na tę wiadomość podobnie, tyle tylko, że Bartman musiał iść po rozum do głowy, bo Karolinka jest jego dzieckiem. I właśnie w tym momencie na chwile drogi zwaśnionych sportowców się rozeszły, bo Krzysiek nadal skakał z kwiatka na kwiatek, a Zibi postanowił się ogarnąć i ustatkować. Czas pokazał, że Zbyszek choć na chwilę zatęsknił do dawnego życia, a Krzysiek uświadomił sobie, że szuka w swoim życiu czegoś innego, bo czas na zabawę i rozrywkę właśnie dobiega końca. Jaki wniosek? Mężczyźni o pokroju Bartmana i Lijewskiego nie są jednolicie i nie nadają się do poukładanego jak w pudełko życia. Odpowiedzialność za rodzinę musi się mieszać z pewną dozą szaleństwa i młodzieńczej euforii, którą żyli wcześniej. Wydaje się, że w porę zrozumiał to Krzysiek, ale w porę pojęła też to Magda. Nie ma żadnych dowodów na to, że Zbyszek ją zdradził i nie ma też powodu, by nie wierzyć jego słowom. Pójdzie do niego teraz i porozmawia, wszystko dokładnie mu wyjaśniając i na nowo ustalając zasady ich wspólnego funkcjonowania.
-Magda słuchasz mnie? Może nie powinienem ci tego mówić, ale jak się dowiedziałem o twoich problemach ze Zbyszkiem to chciałem coś ugrać dla siebie, ale dziś się przekonałem, że nie mam co startować, bo nie gramy w tej samej lidze. Grzecznie się z wszystkimi pożegnam i wrócę tam, gdzie moje miejsce i już nie będę wchodził Bartmanowi w paradę, bo to nie ma sensu. Jestem przekonany, że będziecie razem szczęśliwi i może uznasz to za nieszczere, ale tego wam życzę. Sztama?- powiedział na koniec tak szybko i tak wiele słów, że nie dużo z nich wyłapała, ale to, co najważnie zrobiła. Podała Krzyśkowi rękę i sama podziękowała mu za tę rozmowę, bo i jej ona otworzyła oczy. Kiedy brunet poszedł pożegnać się z Mateuszem, ona wzrokiem szukała Zbyszka. Dostrzegł to Michał i brodą wskazał na wyjściowe drzwi. Blondynka założyła swój płaszcz i wyszła na zewnątrz. Zbyszek siedział przed restauracją na ławce z głową schowaną w dłoniach. Z daleka wyglądał tak, jakby płakał. Magda prawie bezszelestnie podeszła do niego bliżej i usiadła obok.
-Przepraszam Zbyszek... Przepraszam cię za to, że nie zaufałam, że tak bez słowa wyjechałam do Warszawy i za to, że przyjechałam tu z Krzyśkiem też cię przepraszam. Już wiem dlaczego tak go nie lubisz, ale chcę żebyś wiedział, że on dla mnie nie ma znaczenia. Lubić go lubię, ale kocham tylko i wyłącznie takiego jednego idiotę, który tyle razy już doprowadzał mnie do łez, tyle razy mnie denerwował, ale mimo to i tak nie zamieniłabym go na nikogo innego. Kocham cię Zbyszek.- spojrzeli sobie głęboko w oczy i niepotrzebowali już więcej słów. Zbyszek delikatnie wierzchem dłoni musnął policzek Magdy. Zareagowało na jego dotyk lekkim drgnięciem. Brakowało jej tego. Pocałunek może nie był z serii tych dzikich i namiętnych, ale znaczył dużo więcej niż manifestacja pożądania. Był raczej manifestacją uczucia i chęcią nasycenia się sobą. Gdzieś w restauracji siedzieli gości i pewnie zastanawiali się gdzie podziewają się rodzice Karoliny. W między czasie Krzysiek zdążył opuścić lokal, a oni nie oderwali się od siebie, spragnienie bliskości i uczucia, które związało ich serca zawsze...
&&&&&
Witam! I co wy na to? Bo ja nie jestem z tej notki zadowolona, ale już nic innego nie uda mi się wymyśleć. Może dalej będzie lepiej? Zostało nam jeszcze 7 notek i epilog. Mam nadzieję, że wytrzymacie ze mną i wspólnie dojedziemy do końca ;)
Wasze komentarze dosyć mocno sugureją mi, że Paulina nie jest lubianą postacią i wiecie co Wam powiem? Tak właśnie miało być :D Chciałam pokazać, że nie tylko przez faceta może rozpaść się związek, ale i przez tchórzostwo, lekkie zapatrzenie w siebie i brak zdecydowanego działania. Nie chcę nic obiecywać, bo już obiecałam nie jedno i nic z tego nie wyszło, ale postać Pauliny to taka przygrywka przed opowiadaniem tak jakby wieńczącym moją "karierę" związaną z opowiadaniami. Tam dopiero chce pokazać jakie kobieta może mieć destrykcyjne działanie na faceta. No, ale na przyszłości nie będę się teraz skupiać. Przede mną ferie zimowe, rozpoczynające się za tydzień i nie wiem czy będę miała czas na pisanie, bo zamierzam je spędzić najintensywniej jak się da. W końcu za rok ferie zimowe zlecą mi pod znakiem prygotowanie do matury :D
Pozdrawiam i do napisania :***