sobota, 16 lutego 2013

Notka 50


Obudziła się dużo wcześniej niż on. Nie chciała go budzić, choć sama musiała się już zbierać do wyjścia, bo o 10 zaczynała zajęcia w pobliskiej szkole. Oprócz tańczenia w zespole podczas meczów, pracowała także jako instruktorka w szkole tańca i od czasu do czasu jeździła po szkołach, zachęcając dzieci do aktywnego spędzania wolnego czasu, chociażby tańcząc. Praca pozwalała jej być niezależną bez proszenia rodziców o finansową pomoc. W jej rodzinnym domu nie przelewało się, ale ani matka ani ojciec nie szczędzili jej pieniędzy na szkołę tańca czy sprzęt do niego potrzebny. Sandra dorastała w przekonaniu, że los nie jest dla niej łaskawy, ale cały czas uparcie wierzyła, że kiedyś sytuacja się odmieni i w pojawieniu się Michała upatrywała właśnie takiej odmiany. Nie liczyła tylko i wyłącznie na poprawę stopy życiowej za sprawą dochodów siatkarza, ale przede wszystkim liczyła na to, że wreszcie może być kimś. Nie będzie już uczestniczyć w meczach siatkówki jako zwykła tancerka, ale usiądzie na trybunach jako dziewczyna jednego z reprezentantów Polski, a ona sama będzie robić wszystko, by pięknie reprezentować się u jego boku. Mimo że z ust Kubiaka nie padła jeszcze żadna wiążąca deklaracja, to Sandra już zdążyła w swojej głowie ułożyć  plan na przyszłość i nie posiadała się ze szczęścia na myśl, że może się on w przyszłości spełnić. Swoim dobrym nastrojem chciała podzielić się z Patrycją. Zadzwoniła do niej i wygadała się ze wszystkich swoich przeżyć ostatnich dni oraz powiedziała jej o swoich nadziejach jakie żywi wraz z pojawieniem się Michała w jej życiu. Liczyła na więcej entuzjazmu ze strony blondynki, ale nic takiego nie miało miejsca. Patrycja poprosiła ją o spotkanie dzisiejszego wieczora, by porozmawiać z nią na temat Kubiaka.
-Dobrze, będę u ciebie dziś o 20. Patka nie denerwuj się, ja wiem co robię. Jestem pewna, że Michał mnie nie skrzywdzi, jeśli o to ci chodzi.- Marat dobrze wiedziała, że jej starsza koleżanka jej na tym punkcie przewrażliwiona i w sumie to nie miała prawa jej się dziwić, ale ona też nie miała prawa wszystkich facetów mierzyć tą samą miarą. Nie wszyscy to podli oszuści i psy na baby…

…od wyjścia z mieszkania Michała czekała na telefon od niego, ale takowy nie miał miejsca. Od razu pomyślała o tym, że pewnie ma trening i nie może rozmawiać. Żeby się upewnić co i jak, to zadzwoniła do jednej z dziewczyn lepiej orientujących się w tych sprawach i z wiadomości od niej zaczerpniętych wynikało, że zawodnicy udają się dzień wcześniej na wyjazdowy mecz. Jeśli dziś nie będą trenować na hali, tzn., że ona będzie miała trening około godziny 20, a to wiąże się z tym, że nie będzie dziś mogła spotkać się z Patrycją, a już na pewno nie o umówionej porze. Jak na złość nie mogła się teraz do niej dodzwonić.
-Zanim pojadę do klubu, to muszę wpaść do niej.- jak postanowiła, tak też zrobiła. Wyszykowała się wcześniej, spakowała wszystkie potrzebne rzeczy do torby i pojechała do Patrycji. Powodem dla którego Patrycja nie mogła odebrać telefonu były przejściowe problemy z synem, które na szczęście szybko zażegnała. Co prawda Patrycja nie spodziewała się tak wcześnie wizyty tancerki, ale z drugiej strony nie było najmniejszego powodu, by tę rozmowę przekładać na inny termin.
-Nie zrozum mnie źle Sandra, bo wiesz, że cię lubię i chce dla ciebie dobrze i dlatego ci mówię, że nie powinnaś pchać się w ten związek z Kubiakiem. Dobrze wiesz, że on nie tak dawno zakończył związek i nie chce mi się wierzyć, że po tym wszystkim tak szybko jest w stanie o tym zapomnieć. Nie masz wrażenia, że on cię traktuje bardziej na zasadzie zastępstwa?- to była jej chłodna analiza z boku. Może patrzenie na każdego związek przez pryzmat swojego nieudanego nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale Bogacka nic nie mogła na to poradzić, że po tym jak się sparzyła, ciężko jej zaufać w czyste intencje mężczyzny, nawet jeśli nie chodzi o nią.
-Doceniam, że się o mnie martwisz, ale nie chcę żebyś wtrącała się w moje życie. To moja sprawa z kim się wiąże i co od tego związku oczekuje. Może i ja nie chce się na razie wiązać na stałe? Może mi jest dobrze tak jak jest?- Sandra, rzucając te pytania w kierunku Patrycji, chyba sama chciała się przekonać, że właśnie w takim układzie jest jej dobrze i, że na chwilę obecną nie oczekuje nic w zamian. Oczekiwała i miała nadzieję, że z dnia na dzień to co powoli wytwarza się między nią a Michałem przybierze na sile i będzie przypominało związek z prawdziwego zdarzenia. Teraz może i wszystko oparte jest na miłości fizycznej, ale nie jest dzieckiem i zdaje sobie sprawę, że teraz najczęściej to właśnie od tego wszystko się zaczyna.
-Zobaczysz, że będziesz cierpieć. Nie życzę ci tego, ale sama się o to prosisz, brnąc dalej w ten układ. Osobiście jestem przekonana, że on nadal kocha Paulinę, a jeśli chcesz wiedzieć dlaczego tak myślę, to wpisz sobie w Google „Michał Kubiak z dziewczyną” i przekonasz się na własne oczy.- Marat nie chciała już tego słuchać i mocno zdenerwowana wyszła z mieszkania koleżanki, nawet się z nią nie żegnając. Cały czas w głowie miała jej słowa o tym, że Michał nadal kocha swoją byłą dziewczynę. Nigdy o nią nie pytała, bo i siatkarz nigdy nie pytał o jej przeszłość. Wiedziała, że jeszcze nie dawno było ktoś bliski jemu sercu, ale skoro teraz zwrócił uwagę na nią i dopuścił ją blisko siebie, tzn., że poprzedni związek to już przeszłość. Mocno chciała w to wierzyć…
&&&&&

Na trzeci ćwierćfinałowy mecz Jastrzębskiego Węgla do Bydgoszczy wybrał się nie tylko Zbyszek Bartman, ale cała jego rodzina. I to dosłownie, bo Magda z Karoliną to nawet zdołała wcisnąć się do klubowego autobusu. Nawciskała Bernardiemu trochę kitu o swoim powrocie do pracy w maju i chęci zobaczenia jak mała reaguje na długie podróże autobusem. Może i Lorenzo nie zgodziłby się, ale dość niespodziewanie stanowisko Magdy poparł Zbyszek, który jak dotąd mocno oponował przed powrotem blondynki do pracy oraz wożeniu ich córki z miejsca na miejsce. Jeśli chodzi o to drugie, był już dogadany z rodzicami Magdy i na czas ich pobytu za granicą właśnie oni mieli przejmować opiekę na wnuczką. Z powrotem Pramek do reprezentacji Zbyszek nie miał co walczyć, bo już zdążył się przekonać o tym, że jak Magda będzie chciała to i tak postawi na swoim, więc wolał być blisko niej i ją wspierać, niż stać po przeciwnej stronie i się o to z nią kłócić. Jeśli chodzi o pozostałych członków rodziny, to do Bydgoszczy dotrzeć mieli także rodzice Bartmana i siostra z rodziną. Jednym słowem niezły fanklub, który miał zagrzewać cały zespół ze Śląska do walki z Delectą.
-Moja wnusia kochana!- kiedy tylko klubowy autobus zatrzymał się przed hotelem do wysiadającego Zbyszka z córką na rękach dobiegła jego mama, a zaraz za nią pojawił się i ojciec. Dziadkowie nie mogli nacieszyć się obecnością wnuczki, więc mała „chodziła” z rąk do rąk, a jak jeszcze pojawiła się Kaśka z mężem i Wiktorią, to uściskom nie było końca.
-No brat powiem Ci, że ta twoja córa jest tak do ciebie podobna, że nawet jakbyś chciał się jej wyprzeć to bez DNA ci powiedzą, że jesteś jej ojcem.- rzeczywiście teraz można było śmiało powiedzieć, że Karolinka jest kopią Zbyszka. Na początku ciężko to było określić, trafiali im się tacy obserwatorzy którzy próbowali na siłę stwierdzić, że jest podobno do Magdy, ale teraz nie było na to szans. Na wszystkie te miłe słowa Zibi reagował z wyraźną dumą i raz po raz z ojcowską czułością całował małą w odkryte czółko. Na dzisiejszy dzień Magda nie miała zbyt wielu atrakcji, więc postanowiła skorzystać z okazji i powłóczyć się trochę po Bydgoszczy, podczas gdy Bartmanowie z ochoczą radością zajmowali się jej córką. Dostała trochę wytchnienia od obowiązków i czasu na przemyślenie ostatnich wydarzeń. Od chrzcin Karoliny jest między nimi dobrze, ale nie da się nie zauważyć, że coś cały czas między nimi ciąży. Może nie ma tej chorobliwej obawy, że każde wyjście Zbyszka poza dom skończy się zdradą, ale coś i tak jest nie tak. Na pewno Magda ma nieodpartą ochotę, by zapytać bruneta o tamtą dziewczynę, ale nie ma ku temu okazji, a po części się też boi tego, czego usłyszy. Czasem na chodzi ją ochota by w jakiś sposób znaleźć tamtą dziewczynę i z nią porozmawiać, ale po pierwsze nie wie gdzie jej szukać, a po drugie nie wie co by miała jej powiedzieć. Na pewno czułaby się w jej obecności upokorzona. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest nauczyć się tym żyć, nawet kosztem tej ciążącej nutki niepewności. Blondynka spacerowała bydgoskim rynkiem i łapała pierwsze mocniejsze promienie słońca. W duchu nie mogła się już doczekać maja i momentu w którym powróci do pracy. Już nie raz nie dwa kontaktowała się z Piotrkiem Nowakowskim czy Marcinem Możdzonkiem zapewniając, że w tym sezonie będzie cały czas do ich dyspozycji na zgrupowaniach. Oczywiście wszystko pod kontrolą i czujnym okiem Zbyszka. Tego też jest ciekawa. Ciągle się zastanawia ile czasu będą spędzać razem i jak Bartman będzie reagował na jej wieczorne spotkania dotyczące wywiadów czy innych wystąpień medialnych. Kiedy zaczynała pracę to nie żyli ze sobą w najlepszych stosunkach, a teraz wszystko się zmieniło i na pewno będzie inaczej, ale nie koniecznie gorzej. Kończąc rozmyślania o pracy, na tapetę weszła Paulina i jej wyjazd do Hiszpanii. Zrobiłaby wszystko, byleby tylko jej przyjaciółka nie wyjeżdżała z Polski, ale też chciałaby jej szczęścia i jeśli właśnie tam ma je odnaleźć, to ona sama spakuje jej walizki i bezpiecznie odstawi na lotnisko. Może i będzie miała oczy pełne łez i nie będzie chciała jej puścić ze swoich ramion, ale będzie musiała pozwolić jej odejść. Ona tu w Polsce będzie na nią czekać, będzie dzwonić tak często jak tylko będzie to możliwe. Na samą myśl o wyjeździe już teraz z jej oczu popłynęły drobne krople łez. Otarła je szybko, bo nie chciała wzbudzać żadnych podejrzeń. Już i tak widziała przenikliwe spojrzenia rozpoznających ją ludzi, głównie młodych dziewczyn, znających ją ze zdjęć ronionych podczas meczów Jastrzębia. Jej powrót do pracy miał jej też pozwolić zaistnieć nie tylko jako „dziewczyna sławnego siatkarza”, ale jako osobę dobrze wykonującą swoją pracę. Pewnie została by na rynku jeszcze dłużej i dalej rozkoszowałaby się chwilą wolności, ale Zbyszek po skończonym treningu potrzebował jej obecności, więc podniosła się z ławki i ruszyła w stronę hotelu. Uśmiechnęła się do siebie na myśl, że jej zachowanie znacznie odbiega od jej niezależności z niewielką dozą feminizmu. Jeszcze jakiś czas temu żaden mężczyzna nie miałby prawa mówić jej co ma robić. Teraz jednak wszystko się zmieniło, a przede wszystkim zmieniła się ona. Umiała postawić na swoim, nadal miała cięty język, ale umiała też dojść do kompromisu, a to w obcowaniu na dłuższą metę ze Zbyszkiem było bardzo ważne, bo jakby żadne z nich w pewnym momencie nie ustąpiło i dochodziło zapalczywie swoich racji, to ten związek nie miałby najmniejszych szans.
-Trochę się o ciebie martwiłem. Nic nie mówiłaś, że znasz Bydgoszcz na tyle dobrze, by po niej swobodnie spacerować.- w progu hotelu wita ją odświeżony i wypicowany Zbyszek.
-Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz mój drogi…- powiedziała mu do ucha i wyminęła go w drzwiach. Dogonił ją na szybko i złapał za rękę.
-A ma pani ochotę na jeszcze jeden spacer? Tym razem z mężczyzną swojego życia.- prowadzili ze sobą jakąś grę. Sprawdzali chyba swoją wytrzymałość, by nie dać się ponieść emocjom tak jak wtedy z sali konferencyjnej. Reguły na dzień przed meczem dla obojga nich były jasne i do tej pory respektowali je, ale czasem przychodzi w życiu taki moment, że nie zwraca się uwagi na żadne reguły i zahamowania. Zaistniała sytuacja między Magdą i Zbyszkiem należała właśnie do takich życiowych momentów. Pociągnął ją za rękę w stronę jakiegoś ciasnego pomieszczenia i prawie siłą wepchnął do środka. Z tego co zdążyła wywnioskować, hotel ten od lat gości przyjezdnych zawodników, z racji tego brunet musiał znać tu każdy zakamarek.
-Dużo dziewczyn przyprowadziłeś tu przede mną?- słowa z ust Magdy wypowiadane w przerwach między pocałunkami nie były złośliwe, bynajmniej w ten sposób nie odebrał ich Zbyszek, bo tylko się uśmiechnął i wychrypiał jej do ucha.
-Nie kochana. Jesteś pierwsza i ostatnia. Kocham cię i może seks w magazynie, pomiędzy piłkami i słupkami do siatkówki to nie jest szczyt marzeń, ale przecież to nie ma w ogóle znaczenia.- nie miało, żadnego. Może i z początku oszołomiona biegiem wydarzeń Pramek nie wiedziała co robić, ale kiedy nabrała pewności siebie to zupełnie oddała się chwili. Dosłownie. Oboje pozwolili sobie na odrobinę perwersji i zapomnienia, mimo jutrzejszego meczu i faktu, że Zbyszek powinienem w tej chwili myśleć o tym jak przyjmować zagrywki zawodników z bydgoskiej drużyny. Myślał kompletnie o czym innym, bo całą jego głowę zajęła teraz Magda. Zrobili sobie trochę miejsca na starych materacach i oddali się sobie bez reszty. W pomieszczeniu nie było zbyt ciepło, ale ich ciała były mocno rozgrzane. Ciche westchnienia Magdy były dla Zbyszka znakiem, że jest jej z nim dobrze, ale nie zamierzał spoczywać na laurach, więc dawał nadal z siebie wszystko przy kolejnych pchnięciach.
-Zbyszek!- chwilowy przystanek był efektem błogiego stanu wypisanego na twarzy blondynki. Wpiła swoje paznokcie w plecy Bartmana i znieruchomiała. Jej ciało wygięło się w łuk na znak, że osiągnęła szczyt błogości, więcej jej partner nie mógł w tym momencie dla niej zrobić. Ona zaś mogła zrobić coś dla niego. Chwilowy odpoczynek pozwolił jej dojść do siebie i wrócić do gry.
-Połóż się Zbyszek…- choć jej głos był nieco zdyszany jeszcze, to brunet zrozumiał wszystko dokładnie. Teraz to on zajął miejsce Magdy i wygodnie się przed nią rozłożył, tak jak go Pan Bóg stworzył. Magda okraczyła jego ciało i zaczęła go całować. Najpierw obdarzyła tymi pieszczotami jego usta i schodziła coraz niżej. Chwilę dłużej zatrzymała się przy jego pępku, by schodzić w okolice podbrzusza i tym samym w okolicie jego męskości. Chwyciła je ręką i delikatnie poruszała. Nigdy wcześniej tego nie robiła, a Zbyszek o tym wiedział, dlatego po chwili zawahania powodowego nagłym uderzeniem rozprężenia, zareagował:
-Kochanie nie musisz…
-Wiem, ale chcę. Chcę, bo cię kocham. To takie banalne co powiem, ale nie wyobrażam sobie, żeby kto inny mógł zająć twoje miejsce…- zawsze miała problem z mówieniem o swoich uczuciach i teraz zaczyna rozumieć dlaczego. Tak naprawdę dopiero pierwszy raz kocha kogoś tak naprawdę i bez pamięci. Gdyby ktoś jej powiedział, że pokocha właśnie Bartmana, to by posłała mu odpowiednią wiązankę i zwymyślała go od nienormalnych. Los potrafi jednak zaskoczyć i ich związek jest tego najlepszym przykładem. Oboje tego popołudnia doznali niezapomnianych przeżyć, opartych nie tylko na zwykłym pożądaniu, ale przede wszystkim na miłości. Bo przecież oboje mają za sobą kontakty seksualne z płcią przeciwną, a mimo to za każdym razem po wspólnej bliskości wyciągają z nich coś więcej niż przyjemność i potrzebę zaspokojenia popędu. Tego nie da się opisać słowami, bo to się czuje w sercu. Wyszli z magazynu nieco zarumienieni nie tylko zmęczeniem, ale przede wszystkim szczęściem...

&&&&&
Witam! Generalnie przepraszam za tę treść +18, ale normalnie nie mogłam się powstrzymać :D Muszę Wam nieśmiało powiedzieć, że jesteśmy już coraz bliżej niż dalej i nieuchronnie zbliża się notka o magicznym numerze 55. I niby już zakończenie jest napisane i czeka sobie na publikację, ale ja nie byłabym sobą, gdybym nie myślała o jakiś zmianach. Jedno mogę Wam obiecać już teraz : na pewno nie wrócę już do tego opowiadania i aby mnie już nie korciło to epilog będzie mocno przeniesiony w czasie, by mi ten powrót uniemożliwić. Także jeszcze 5 notek + epilog i daje Wam spokój. Przynajmniej jeśli chodzi o tego bloga :D A już niedługo zaproszę Was tutaj i napiszę obiecane rok temu opowiadanie<klik>. Aż się wierzyć nie chce, że tyle czasu mi to zajęło.
Pozdrawiam i do napisania;***